|
niedziela, 31 stycznia 2010
Co to za zwierzę?
I tym razem nie chodzi o Piłsudskiego. Dzieją się ostatnio rzeczy ciekawe. Ministerstwo Finansów walczy z hazardem, a przy okazji najpierw z faszyzmem, potem z pornografią dziecięcą. Walkę toczy przygotowując m.in. nowelizacją Prawa telekomunikacyjnego, polegającą na wprowadzeniu indeksu ksiąg...pardon, Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Projekt został już przyjęty przez rząd i od pewnego czasu powoduje niemały szum. Bardzo słusznie zresztą - zmierza do cenzurowania treści publikowanych w Internecie, nie przejmując się ani kosztami społecznymi (ryzyko zablokowania także stron "dozwolonych"), ani gospodarczymi (bo przerzuca je na dostawców usług internetowych), ani gwarancjami praw i wolności zapisanymi w Konstytucji. Dość powiedzieć, że tak naprawdę to organ wnioskujący o wpisanie strony do rejestru będzie de facto decydował, czy w ogóle ujawnić, kto za stroną stoi, bo jeżeli powie, że nie wie, to sąd zapewne będzie miał niewiele narzędzi do ustalenia tego bez kooperacji wnioskodawcy. A znając smutne historie blankietowego akceptowania przez sądy podsłuchów znanych osób, które we wnioskach służb figurowały jako n/n, można spodziewać się szybkich i sprawnych orzeczeń o wpisie. Ale ja nie o tym. Otóż w związku z całym rabanem pojawiły się oczywiście reakcje rządzących. Premier Tusk opublikował "list do internautów". Minister Stasiak, alter ego prezydenta Kaczyńskiego, odbył "spotkanie z internautami". A czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi, co to takiego ten "internauta"? Czy użytkownicy Internetu to jakaś nowa mniejszość etniczna? Podobno mamy ich w Polsce ponad 20 milionów, co przekracza połowę obywateli tego pięknego kraju. Czy internauta różni się czymś od obywatela? A może od blogera, bo te dwie kategoria rozróżnia autor notki na facebookowej stronie KPRM, kimkolwiek jest.
Mam dziwne wrażenie, że gdyby chodziło o podsłuchiwanie sieci komórkowych, nikt nie spotykałby się z "użytkownikami komórek".
środa, 30 grudnia 2009
Avatar urywa dupę razem z miednicą
Pierwsza scena, w której na ekranie widzimy Ellen Ripley. Ellen wstaje i głośno domaga się papierosa. Pułkownik Kilgore pije kawę na pokładzie. Jego kawaleria powietrzna za chwilę rozwali wioskę tubylców w drobny mak. Carter Burke za wszelką cenę chce zdobyć TO. Korporacja musi TO mieć, choćby miała zabić setki. TO, czyli minerał niezdobywalny nigdzie, tylko TAM. Marines dostają tęgie lanie od istot nie z tego świata. Uzbrojeni po zęby żołnierze przeciwko jeźdźcom strzelającym z łuków. Pani marine, którą ktoś kiedyś pomylił z mężczyzną. A może mnie? Battlecruiser przeciwko mutaliskom. Ornitoptery jako najszybszy środek lokomocji. Dżungla, która broni się sama. Wszystko już widzieliśmy: w Aliens, w Star Treku, w Stracrafcie, w Diunie, w Księżniczce Mononoke, w Ostatnim samuraju, w Czasie apokalipsy, nawet w Pocahontas. Ale bez kitu, proszę państwa, w Avatarze to jest do n-tej potęgi, nawet jeśli Sumowa twierdzi, że w Sekrecie księgi z Kells las jest lepszy i wilki też. Są czy nie są, Avatar urywa dupę razem z miednicą. W trzech wymiarach oczywiście. W dwóch i pół zapewne mniej warto.
czwartek, 19 listopada 2009
Kosmoteologia
Dobry Boże, ale po cholerę aż tyle? * - 10 tysięcy ciał niebieskich, większość to całe galaktyki, na 11 kwadratowych sekundach łuku, czyli mniej niż 1/10 pola Księżyca w pełni
sobota, 17 października 2009
Alkohol dla nerda
Quiz. Kiedy Sum kupuje alkohol, to jest to: a) czerwone wino Antares b) piwo Nerdbeer c) zbiór komponentów Płonącego Nerda d) zielone wino Komandos
czwartek, 01 października 2009
Słupek rtęci
Przechodzi Sum na przejściu dla pieszych, w gromadce innych równie pieszych, jak on, a tu samochód. Samochód wyjeżdża z bocznej uliczki i zatrzymuje się w ostatnim momencie, tuż przed pasami. Kierowca mamrocze coś pod nosem, wzrok ma nienawistny. Pasażerka nie mamrocze, wzrok ma nienawistny. Sum robi to, co zwykle robi w takich sytuacjach - przechodząc przez pasy spogląda spode łba na kierowcę, lekko unosząc brew. Po przejściu kontynuuje. Ujawnia się pasażer z tylnego siedzenia. Otwiera okno, wystawia głowę i wrzeszczy coś umiarkowanie artykułowanego w kierunku Suma. Wzmaga się wiatr.
Idzie Sum dalej, dochodzi do dziury w płocie, tymczasowo (?) zastępującej furtkę. Przechodzi. Cho tu! - słyszy po swojej lewej stronie, za płotem. Odwraca wzrok i widzi łysego, żylastego młodzieńca w czarnej bluzie. Młodzieniec pokazuje mu zapożyczony z kultury anglosaskiej, obelżywy w odczuciu społecznym gest w postaci skierowania wyprostowanego palca środkowego prawej ręki przy jednoczesnym zaciśnięciu palców prawej dłoni*. Pan Sum unosi lewą brew. Co, pedale? - krzyczy młodzieniec całkiem wyraźnie w kierunku Suma. Ściemnia się, zaczyna kropić deszcz. W ciągu ostatnich kilku godzin ciśnienie spadło z 759 do 754 mm słupka rtęci. To pewnie dlatego. * - tak Policja, obwiniając pewną panią, skazaną potem na prace społecznie użyteczne (wyrok Sądu Okręgowego w Zamościu, sygn. II WAZ 81/09)
środa, 23 września 2009
Kosmos!
Sumowa śmieje się, że Sum co rok znajduje sobie nową pasję, a teraz patrzy w gwiazdy.
Fakt, ma Sum obsesję. Ogląda gwiazdy, obserwuje zaćmienie epsilon Aurigae, a dzięki przyspieszonej edukacji posiadł tajemną wiedzę między innymi o tym, że
Plejady to gromada otwarta, znajdująca się w Byku. Mamy wrzesień, więc
wieczorem widać je dość nisko nad horyzontem, prawie dokładnie na
wschodzie. Wyglądają jak mały Wielki Wóz. O tak: ![]() - I co, podobają się Plejady? - spytała dziś mama swojego małego, góra czteroletniego synka. Stoją na krakowskich Plantach, tuż obok Collegium Novum. Najbardziej spacerowe miejsce, jakie można znaleźć w Krakowie, po raz pierwszy od lat gości plenerową wystawę zdjęć innych, niż zdjęcia papieża.
Napiszę to jeszcze raz. Na Plantach nie pokazują papieża. Mało tego! Nie-papieża ogląda więcej ludzi, aniżeli papieża! Nie-papieżowym zdjęciom ludzie robią zdjęcia, choć papieżowym nie robili! Wszystko dzięki rewelacyjnej wystawie, która do końca października będzie prowokować zbiorowy opad szczęki. ![]() Od prostego zdjęcia Księżyca, przez tranzyt Wenus na tle Słońca, pierścienie Saturna, Plejady (dużo ładniejsze, niż te wyżej), mgławicę w Orionie, aż po bliższe i dalsze Galaktyki. Nawet te najdalsze, bo przedostatnie zdjęcie to niesamowity Hubble Ultra Deep Field. Jedna czternastomilionowa powierzchni nieba i ponad dziesięć tysięcy obiektów, z czego olbrzymia większość to galaktyki. Oto zstąpił Hubble i odmienił oblicze Ziemi. Po raz kolejny widać jak na dłoni jej bezwartościowość. Wszystko na Plantach, w środku Krakowa. A Sumowi zostanie chyba na dłużej.
niedziela, 20 września 2009
Sumistrzostwa Europy
Były Sumy na meczach. Sum oczom własnym nie wierzył, że Sumowa chce oglądać koszykówkę. Sumowa szybko wyprowadziła go z błędu - chciała oglądać koszykarzy. No, właściwie to jednego z nich. ![]() Z hali katowickiego Spodka wita Państwa Robert El Gendy (chyba) z blaszaka pod dachem... ![]() ...oraz Żubr Mieszko z parteru! ![]() Pełne trybuny, a tam mała, acz głośno bębniąca banda Greków... ![]() ...oraz większa i głośno wrzeszcząca banda Hiszpanów. ![]() Tip-off! Everybody clap your hair for Spain and Griss - darł się pan Spiker ze Spodka. ![]() Żubr bardzo chciał się do czegoś przydać. W połowie innego timeoutu wybiegł na parkiet i sędziowie musieli go wyganiać, żeby zacząć grę. ![]() Więc zajrzał pod dach Spodka. Znaczy się do nas. Szacun dla wszystkich trzech wcieleń Żubra! ![]() Z wyżyn wyraźnie było widać celebrytów - takiego, co gra (chyba że trenuje) i takiego, co bloguje. NBA MVP one time, draft in 1996 Philadelphia Seventy Niners - zapowiadał pan Spiker ze Spodka tego pierwszego. Bóg może i zagrzmiał, ale Hiszpanie zagłuszyli. ![]() Rudy Fernandez from deep! A potem egzekucja na Grekach. Ciekawostka: Murzyn w centrum kadru jest rodowitym Grekiem ze strony tatusia i nazywa się Sofoklis. ![]() Jak na kibiców przegranej drużyny radowali się podejrzanie głośno.
![]() Przyszli kolejny. Serbowie (niewielu)... ![]() ...i armia zielonych ludzików, kibicującym Słoweńcom. ![]() Zieloni w akcji. Wtopili, niestety, choć nawet Sumowie zzielenieli od kibicowania w dogrywce. ![]() Prawda?
czwartek, 13 sierpnia 2009
(Nie tak znowu) Śmierdź w Wenecji - cz. I
Wakacje Suma z Sumową i Sumoteściami już były. Pora na wakacje Sumowej z Sumem i Sumowoteściami. Otóż... ![]() Były Sumy nad laguną wenecką. ![]() Sumowej podwiewało. ![]() Sum, w ramach walki z wszystkimi schematami, nosił spodnie z różnymi nogawkami. ![]() Podłoże robiło peeling... ![]() ..ale jeśli zainterweniował Pacman... ![]() ...to nawet dało się diagnozować płaskostopie. (Nie tak znowu) Śmierdź w Wenecji - cz. II
Właściwa Wenecja opanowana jest przez szarańczę znaną jako turyści. ![]() Kiedyś budynki opakowywał Christo. Teraz Pałac Dożów opakowała reklama Sisley. W centrum most westchnień. ![]() Kampanila. Kiedyś się zawaliła, ofiarą był kot stróża. Uczcijmy puszką Whiskasu tego bohaterskiego kota. ![]() Poza świętym Markiem bywało mniej tłoczno. ![]() Na przykład tutaj. ![]() No, chyba że był korek. ![]() Tak, proszę nie regulować odbiorników. Tu naprawdę nie ma turystów. ![]() Uliczki, fetysze Sumowej. ![]() Trafiały się prawdziwe perełki. ![]() A potem, stary, to normalnie TAK mu przypieprzyłem... ![]() Son...I'm c a p t a i n Jack Sparrow. Savvy? ![]() Dla leniwych - całe miasto w obrębie jednej przystani cumowanych przystanków dla vaporetti. ![]() Wenecjanie masturbują się bitwą pod Lepanto jak Polacy bitwą pod Grunwaldem. W ramach obchodów 438 rocznicy - wizytacja dwóch tureckich okrętów. ![]() Pływający dowód na to, że Wenecja nie śmierdzi aż tak. ![]() Nie wszyscy autochtoni podzielają jednak ten pogląd. ![]() Godzina 35 stopni w cieniu... ![]() ...nic, tylko się napić. ![]() Albo uciec na obiad. ![]() Najlepiej do koszernej restauracji. (Nie tak znowu) Śmierdź w Wenecji - cz. III
Zdarzały się osobliwości. ![]() Amfibetoniarka. ![]() Przewodniczący Podróżujący. ![]() Murale takie... ![]() ...i nieco inne. ![]() OMG!!! ![]() WTF?! ![]() It's alive?!?! ![]() Fly, you fools! Śmierdź w Weronie
Werona śmierdzi.
![]() Śmierdzi Dantemu. ![]() I figurom w ogrodach. ![]() Panowie robotnicy ujarzmiali jednak dzikie zwierzęta... ![]() ...a Pan Rzymianin pracował... ![]() ...pracował... ![]() ...pracował... ![]() ...aż musiał zakurzyć National Zoographic w Norymberdze
Zwierzęta najlepiej fotografuje się z bliska. ![]() Poznajcie śpiącą małpkę... ![]() Zebrasoma jakjejtama. ![]() Strzelczyk w pogotowiu. ![]() Morska Pardubicka. ![]() Pterophyllum scalare. ![]() Ptak. Nazwijmy go umownie marabutem. ![]() Wieprz mały... ![]() ...woń przykrą rozsiewał, bo skończył jeść. ![]() Cheetos. ![]() Wydra, wreszcie uwolniona z łap Pana Japy. ![]() Piesek... ![]() ...i nie ma pieska. A także gwóźdź programu - delfinarium. A w delfinarium były delfiny i lwy. Lwy morskie. ![]() Typowy delfinaryjny lew morski. ![]() Typowy numer delfinaryjnego lwa morskiego, wykonywany na rozgrzewkę. ![]() Potem było znacznie czulej. ![]() Typowe delfinaryjne lwiątko morskie. ![]() I can haz fishburger! ![]() NOMNOMNOMNOMNOMNOMNOM! ![]() Już koniec? Chyba żartujesz... ![]() Typowy delfinaryjny przerośnięty lew morski. ![]() Na studiach grał w koszykówkę w AZSie. ![]() Teraz woli upajać się sławą. ![]() Gdybym miał butlę zamiast nosa, też bym umiał tak... ![]() ...i tak. ![]() Tak umiem już teraz. ![]() Ale to nieco trudniejszy numer... ![]() Zwłaszcza wykonywany synchronicznie. ![]() I to by było na tyle, Sumowie machają na pożegnanie... ![]() ...bo to już koniec walenia.
środa, 12 sierpnia 2009
Wieś świętokrzyska I
Sumy po długim niebycie wróciły z wojaży. Najpierw była wieś świętokrzyska, podwłoszczowska. Tym razem nie udało nam się trafić na żadne święto/odpust/obwożenie obrazów. A szkoda. Sumy nie próżnowały i znalazły sobie inne rozrywki: ![]() Sum na przykład zmajstrował sobie przyrząd do podglądania i fotografowania sąsiadek. ![]() Skończyło się jednak na fotografowaniu gwiazd i satelitarnego sznura do prania. ![]() Gdy Sumowi znudziły się sąsiadki i gwiazdy, znalazł inny przyrząd. ![]() Przez który można było podglądać ptaki. ![]() I więcej mniejszych ptaków. ![]() Kiedy Sum się zmęczył ptakami, czekała na niego Battlestar Krzesłetica... ![]() ...na której można zaszyć się z książką... ![]() ...wcinając wisienki. Wieś świętokrzyska II
Sumy w międzyczasie wybrały się na polowanie. ![]() Sum w tym celu polazł w trawę. ![]() W trawie były ważki. ![]() W kwiatkach były groźne stwory. ![]() Trawa przed nami uciekała, ale czasem przystawała, żeby dać się sfotografować. ![]() Trawa prężyła się w słońcu. ![]() A nad trawą drewno i włochaty motyl. |
Archiwum
Ostatnie notki
|