Kategorie: Wszystkie | BłądŁocz | Foto | Niefoto | Sum | Sumowa
RSS
poniedziałek, 10 września 2012
CHWDCH na 100%

Ostatnie pięć lat sponsorują liczby:

HGB: było 7.1, jest 14.7

RBC: było 2,1M, jest 4,7M

PLT: było 17k, jest 194k.

Niech żyje statystyka, którą właśnie poprawiam. I lekarze stąd.

środa, 29 czerwca 2011
Trzeba było.
Fizykę.

Astronomię.

Biologię.

Chemię.

Biotechnologię.

Informatykę.

Elektronikę.

Telekomunikację.
18:26, wyrons , Sum
Link Komentarze (3) »
niedziela, 09 stycznia 2011
Żona prawnika
Niedziela, pora obiadowa, Sumowie gotują. Lenistwo Sumów skłania ich do ugotowania jedynie wody, do której wrzucą pierogi. Wrzucają tedy pierogi do gotującej się wody. Wtem...

- Jednego mi tu brakuje - mówi Sum, albowiem pierogi ruskie zwykł jeść ze śmietaną, a śmietany nie ma.
- No, śmietany nie kupiłam, ale możesz zjeść z masłem - odpowiada Sumowa i ma rację, bo pierogi z masłem też dają radę.

I dodaje:

- Nie stanie ci się od tego żadna szkoda...

Wypowiedź Sumowej jest jednak niekompletna.

- ...ani krzywda - kończy Sumowa, nauczona doświadczeniem i przepisami kodeksu cywilnego.
15:13, wyrons , Sum
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 listopada 2010
Demokracja bezpośrednia in action
Wybrali się Sumowie do Warszawy. Sumowa - poszerzać horyzonty typograficzne. Sum - w celach towarzysko-krajoznawczych. Poszerzała tedy Sumowa horyzonty, kiedy Sum z towarzystwem spacerował ulicami stolicy. Na trasie nie mogło zabraknąć Krakowskiego Przedmieścia.

I właśnie na Krakowskim Przedmieściu, pod kościołem pw. św. Anny, od niedawna znanej jako św. Anna od Krzyża, przy stoliku pełnym papierów tłoczyli się ludzie. Ciekawska natura Suma zwyciężyła. Podszedł. Spojrzał. Na stoliku były rozrzucone tabelki z miejscami na podpisy: na jednych można było udzielić poparcia obywatelskiemu projektowi ustawy, na drugich złożyć wniosek o przeprowadzenie referendum. Obok tabelek ulotki: "BROŃMY RODZINY". Celem, zdaje się, jest uchylenie ustawy zakazującej stosowania przez rodziców kar cielesnych i innych przecież-to-tylko-klapsów. Ale nie o tym miało być. Miało być o dialogu społecznym. Dialog społeczny został podjęty przez Suma z paniami zawiadującymi całą imprezą.

Sum: Przepraszam, czy to jest jakiś projekt ustawy?

Panie odparły coś, Sum nie dosłyszał.

Sum: Przepraszam, to obywatelska inicjatywa ustawodawcza, tak?

Panie zgodnie potwierdziły. Istotnie, wszystko się zgadzało. Ludzie wpisywali swoje imię, nazwisko, adres, PESEL, a potem się podpisywali. Napisane jest bowiem: Obywatel udziela poparcia projektowi ustawy, składając na wykazie, obok swojego imienia (imion) i nazwiska, adresu zamieszkania oraz numeru ewidencyjnego PESEL, własnoręczny podpis. Na każdej stronie wykazu musi znajdować się nazwa komitetu i tytuł projektu ustawy, której obywatel udziela poparcia.  (art. 9 ust. 2 ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli).

Sum: A można czegoś więcej się dowiedzieć?

Panie wręczyły Sumowi ulotkę z założeniami do ustawy, w sumie niecała strona maszynopisu.

Sum: Ale to jest tylko ulotka, czy jest projekt ustawy?

Pani #1: Jest na stronie stowarzyszenia, można obejrzeć.

Sum: A panie zdają sobie sprawę, że zgodnie z ustawą o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli w miejscu zbierania podpisów musi być wyłożony do wglądu projekt ustawy?

Napisane jest bowiem: W miejscu zbierania podpisów obywateli musi być wyłożony do wglądu projekt ustawy (art. 9 ust. 1 ustawy jak wyżej). W tym miejscu Panie zorientowały się, że Sum się nie podpisze. Udzieliły też odpowiedzi zaskakującej.

Pani #2: My to wszystko mamy w głowie!

Odszedł tedy Sum jak niepyszny, żegnany wzrokiem Pań i kilkunastu osób popierających gorąco projekt, którego nie widzieli. Wzrok piętnował Suma jako prowokatora. Którym nota bene był.

To chyba piąty przypadek, kiedy ktoś chce zachęcić Suma do udzielenia poparcia obywatelskiemu projektowi. I po raz piąty osoby zbierające podpisy nie mają przy sobie projektu ustawy. Projekt zawsze jest gdzieś daleko, w siedzibie, na stronie. Oczywiście do wglądu. Tak oto ludzie udzielają poparcia nie wiadomo czemu i się z tym godzą, nawet nie pytają. Zadziwiające zaufanie, jak na Polskę. A jednocześnie, zadziwiający przykład nadużycia zaufania, bo przecież nie ignorancji - uważny czytelnik dostrzegł, że komitet dowie się, jakie dane muszą się znaleźć na kartach z podpisami, z art. 9 ust. 2 (i to będzie sprawdzone po oddaniu podpisów Marszałkowi Sejmu), a o tym, że ma udostępniać projekt do wglądu, dowie się z art. 9 ust. 1. Ale wyraźnych sankcji za to ostatnie przewinienie nie ma, więc kto by się przejmował. Zbieraliśmy podpisy pod przedłużeniem wieku emerytalnego, projekt niechaj więc dotyczy przywrócenia kary śmierci!
23:42, wyrons , Sum
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 lipca 2010
Pozdrowienia
Szczególnie ciepłe słowa i myśli kierują Sumowie do sąsiadów, którzy położyli swe radio w strategicznym miejscu, najprawdopodobniej niedaleko kratki wentylacyjnej. Dzięki temu śmiałemu posunięciu, Sumowie przez niemal całą dobę wchodząc do łazienki mogą zapoznać się z najnowszą ramówką polskich stacji radiowych. Boskie dźwięki dochodzą do sumowych uszu wprost z przewodu kominowego, który w swej niezmierzonej łaskawości działa chyba jako pudło rezonansowe. Trudy defekacji łagodzi Lady GaGa, relaks pod prysznicem ułatwiają Janina Paradowska i jej goście.
18:09, wyrons , Sum
Link Komentarze (2) »
niedziela, 20 czerwca 2010
Będzie grubo.

poniedziałek, 03 maja 2010
Szumgler
Oslo może zaskoczyć niejeden raz. Niezliczonymi pomnikami, w tym pomnikiem kaczki, pomnikiem kwoki, pomnikiem Churchilla i pomnikiem pomnika. Innymi pomnikami. Wszechobecną wodą. Małomiasteczkowym klimatem. Gwiazdami, które widać do ponad 5 wielkości gwiazdowej. Cenami dosłownie z kosmosu.

Ale najbardziej zaskoczył pies na lotnisku.

- Niuch - niuchnął pies.
- Do you have a wallet in your pocket? - przetłumaczył pan prowadzony przez psa.
- Yes, here... - odparł zaskoczony Pan Sum, wyciągając walleta z pocketa (na marginesie: wallet to w sumie mogłoby być norweski słowet).
- Niuch niuch - niuchnął ponownie pies.
- We have to check your luggage - pospieszył z lingwistyczną pomocą pan, dyskretnie wyprowadzając Państwa Sumów na oczach kopy oczekujących na lot.
- It might be my medicine - zasugerował Pan Sum, pokazując dwa listki śmierdzących tabletek, które śmierdząco połyka od niemal trzech lat.
- You think this is a dog trained for drugs? - spytał pan.

Nie, w sumie inaczej spytał.

- You think this is a dåg trained for drøgs? - spytał pan.
- ?! - za?!ali Sumowie.
- He's looking for money. Dollars, euros... Large amounts of money. - wyjaśnił pan.

I zdziwił się, bo Sum miał w portfelu banknot dwudziestozłotowy, jakieś dziewięć złotych w bilonie i jedną zaginioną dziesięcioeurocentówkę. Ale cóż po tym, skoro śmierdział dewizami.
21:41, wyrons , Sum
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 marca 2010
Czego NIE mówi się teściowej
Sumowa zdała egzamin na prawo jazdy [fanfary] i chwali się przez telefon swojej rodzicielce.

Rodzicielka: Ha. Ciekawe jak sobie po tej toyotce z bajerami poradzisz ze sieną [znaną w rodzinie jako hiena kamikaze - przyp. Sumowa], jak cię do niej wsadzę.
Sum: Ale kat. B daje przecież uprawnienia do prowadzenia ciągników rolniczych!
11:40, steppenwolfin , Sumowa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 marca 2010
Dwa cytaty
Istotnym elementem sztuki dialogu jest wreszcie unikanie wytykania wad przeciwnika i rezygnacja z przyjmowania samemu postawy mentorskiej, pouczającej.

Władysław Bartoszewski, Wystąpienie inaugurujące VIII Zjazd Gnieźnieński {źródło}

Są uprawnione wydawnictwa, które wydają przewodniki po domach publicznych, z kwalifikacjami i ilością gwiazdek, ale nie sądzę, żebym chciał wydać w takim miejscu swoją książkę historyczną, albo żeby to wydawnictwo równocześnie wydawało żywoty świętych.

Władysław Bartoszewski, wypowiedź nt. publikacji Kapuściński. Non-fiction podczas spotkania z czytelnikami w Auditorium Maximum UJ {źródło}

Kim jestem, żeby wytykać takie drobne niekonsekwencje? Pewnie, że nikim. Na szczęście Bartoszewski wywalczył taką Polskę, w której można znanemu i szanowanemu profesorowi to i owo wytknąć. Zadumać się, czy na pewno czytał książkę, o której się wypowiadał. I dojść do wniosku, że najprawdopodobniej nie. Gdyby czytał, prawdopodobnie dostrzegłby, że najbardziej kontrowersyjne fragmenty - te o córce, romansach, relacjach z żoną - stanowią margines, tak objętościowo, jak i co do ważności dla narracji. Po lekturze książki Domosławskiego będę inaczej czytał Szachinszacha, Chrystusa z karabinem na ramieniu, Cesarza. Jeśli takie są owoce wydania biografii, to znaczy, że biograf się spisał.
01:45, wyrons , Sum
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 lutego 2010
Mraużeństwo!
No, mraużeństwo :)


22:35, wyrons , Sum
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 lutego 2010
Najbardziej krakowska cena
Sumowie w sklepie, w kolejce do kasy. Sklep, a jakże, w Krakowie. Dwóch klientów przed Sumami, jeden płaci za niemałe zakupy.

- Czydzieści czy czydzieści czy - mówi kasjerka.

Pan wyciąga pięćdziesiąt.

- Czy czydzieści czy? - dopytuje kasjerka z nadzieją.

Najczystsza polszczyzna - tylko w Galicji.
22:49, wyrons , Sum
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 stycznia 2010
Co to za zwierzę?
I tym razem nie chodzi o Piłsudskiego.

Dzieją się ostatnio rzeczy ciekawe. Ministerstwo Finansów walczy z hazardem, a przy okazji najpierw z faszyzmem, potem z pornografią dziecięcą. Walkę toczy przygotowując m.in. nowelizacją Prawa telekomunikacyjnego, polegającą na wprowadzeniu indeksu ksiąg...pardon, Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Projekt został już przyjęty przez rząd i od pewnego czasu powoduje niemały szum. Bardzo słusznie zresztą - zmierza do cenzurowania treści publikowanych w Internecie, nie przejmując się ani kosztami społecznymi (ryzyko zablokowania także stron "dozwolonych"), ani gospodarczymi (bo przerzuca je na dostawców usług internetowych), ani gwarancjami praw i wolności zapisanymi w Konstytucji. Dość powiedzieć, że tak naprawdę to organ wnioskujący o wpisanie strony do rejestru będzie de facto decydował, czy w ogóle ujawnić, kto za stroną stoi, bo jeżeli powie, że nie wie, to sąd zapewne będzie miał niewiele narzędzi do ustalenia tego bez kooperacji wnioskodawcy. A znając smutne historie blankietowego akceptowania przez sądy podsłuchów znanych osób, które we wnioskach służb figurowały jako n/n, można spodziewać się szybkich i sprawnych orzeczeń o wpisie.

Ale ja nie o tym.

Otóż w związku z całym rabanem pojawiły się oczywiście reakcje rządzących. Premier Tusk opublikował "list do internautów". Minister Stasiak, alter ego prezydenta Kaczyńskiego, odbył "spotkanie z internautami". A czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi, co to takiego ten "internauta"? Czy użytkownicy Internetu to jakaś nowa mniejszość etniczna? Podobno mamy ich w Polsce ponad 20 milionów, co przekracza połowę obywateli tego pięknego kraju. Czy internauta różni się czymś od obywatela? A może od blogera, bo te dwie kategoria rozróżnia autor notki na facebookowej stronie KPRM, kimkolwiek jest.

Mam dziwne wrażenie, że gdyby chodziło o podsłuchiwanie sieci komórkowych, nikt nie spotykałby się z "użytkownikami komórek".
18:22, wyrons , Sum
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 grudnia 2009
Avatar urywa dupę razem z miednicą
Pierwsza scena, w której na ekranie widzimy Ellen Ripley. Ellen wstaje i głośno domaga się papierosa.

Pułkownik Kilgore pije kawę na pokładzie. Jego kawaleria powietrzna za chwilę rozwali wioskę tubylców w drobny mak.

Carter Burke za wszelką cenę chce zdobyć TO. Korporacja musi TO mieć, choćby miała zabić setki.

TO, czyli minerał niezdobywalny nigdzie, tylko TAM.

Marines dostają tęgie lanie od istot nie z tego świata.

Uzbrojeni po zęby żołnierze przeciwko jeźdźcom strzelającym z łuków.

Pani marine, którą ktoś kiedyś pomylił z mężczyzną. A może mnie?

Battlecruiser przeciwko mutaliskom.

Ornitoptery jako najszybszy środek lokomocji.

Dżungla, która broni się sama.

Wszystko już widzieliśmy: w Aliens, w Star Treku, w Stracrafcie, w Diunie, w Księżniczce Mononoke, w Ostatnim samuraju, w Czasie apokalipsy, nawet w Pocahontas. Ale bez kitu, proszę państwa, w Avatarze to jest do n-tej potęgi, nawet jeśli Sumowa twierdzi, że w Sekrecie księgi z Kells las jest lepszy i wilki też. Są czy nie są, Avatar urywa dupę razem z miednicą. W trzech wymiarach oczywiście. W dwóch i pół zapewne mniej warto.
23:04, wyrons , Sum
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 listopada 2009
Kosmoteologia

Hubble Ultra Deep Field*

Dobry Boże, ale po cholerę aż tyle?

* - 10 tysięcy ciał niebieskich, większość to całe galaktyki, na 11 kwadratowych sekundach łuku, czyli mniej niż 1/10 pola Księżyca w pełni
22:56, wyrons , Sum
Link Komentarze (1) »
sobota, 17 października 2009
Alkohol dla nerda
Quiz. Kiedy Sum kupuje alkohol, to jest to:

a) czerwone wino Antares
b) piwo Nerdbeer
c) zbiór komponentów Płonącego Nerda
d) zielone wino Komandos
15:58, wyrons , Sum
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37